|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Tomasz Kowalik Witam Pana bardzo serdecznie. Z góry chciałbym podziękować za poświęcony czas i chęć udzielenia wywiadu naszej witrynie www.filatelistyka.org. Na początku naszej rozmowy, chciałbym prosić o to, aby powiedział nam Pan kilka słów o sobie.
Waldemar Więcław Jestem mężczyzną w wieku 56 lat. Jestem ekspertem Polskiego Związku Filatelistów na znaczki polskie od roku 1944, jestem wice-prezesem zarządu PZF okręgu pomorskiego w Gdańsku, prezesuje ogólnopolskiemu klubowi "Marynistów". Posiadam niepełne wykształcenie wyższe, kierunek: mechanika. Jestem rencistą, po przebytej ciężkiej chorobie. Staram się jednak cały czas coś robić w dziedzinie filatelistyki, by nie siedzieć tylko w domu.
T.K. Nawiązując do tematu filatelistyki, skąd się wzięło zainteresowanie tą dziedziną, jak pan złapał tego bakcyla ?
W.W. Mam to po moim ojcu, który też był filatelistą z zamiłowania. W zasadzie od 5 roku życia, zajmuje się tą dziedziną. Miałem swój album, do którego ojciec mi dawał różne znaczki, również sobie też kupowałem, odklejałem wszystkie znaczki z listów i to się tak wszystko pogłębiało i pogłębiało. Gdy miałem 18 lat wstąpiłem do Polskiego Związku Filatelistów w Łodzi, gdzie wcześniej mieszkałem do czasu przeprowadzki do Gdyni w 1991 roku. W łódzkim PZF należałem do Klubu Garnizonowego. Tam pełniłem od 1984 roku funkcję skarbnika aż do czasu przeprowadzki.
T.K. Marynistyka. Skąd zainteresowanie tą dziedziną ?
W.W. Po przeprowadzeniu się do Gdyni, wszędzie gdzie poszedłem słyszałem tylko jedno MARYNISTYKA, wszyscy ją zbierali jak to nad morzem było. Chciałem nadążyć za moimi kolegami i zainteresowałem się Ligą Morską. Zacząłem zbierać wszystko, co wiąże się z tym tematem. Był to również temat mojej pracy dyplomowej na Studium Filatelistyki, gdzie robiłem opracowanie właśnie z Ligi Morskiej. Było ono przedstawione w kilku odcinkach w "Pomorskich Wiadomościach Filatelistycznych". Dostałem wyróżnienie na Studium za to opracowanie. Nie mam eksponatu wystawowego, ale kolekcjonuję wszystko, co jest związane z Ligą Morską, znaczki, pamiątki i literature.
T.K. Wspomniał Pan, że jest prezesem Klubu Marynistów. Chciałbym, więc zadać kilka pytań odnośnie tego tematu. Jak można zostać członkiem klubu ? Co daje możliwość bycia w takim klubie ?
W.W. Odnośnie zasad wstąpienia do Klubu "MARYNISTÓW", trzeba być członkiem PZF, gdyż jest to klub zainteresowań, który działa w ramach Polskiego Związku Filatelistów. Klub ma swoją siedzibę w Oddziale Pomorskim PZF w Gdańsku. Klub Marynistów daje swoim członkom możliwość uczestnictwa w imprezach filatelistycznych, organizowanych przez klub. Corocznie odbywają się spotkania, na których gościmy wielu filatelistów, dzięki takim spotkaniom można nawiązać wiele kontaktów z ludźmi zajmującymi się zbieraniem podobnej tematyki, co jest bardzo pomocne dla każdego zbieracza.
T.K. Jest pan ekspertem filatelistycznym na znaczki polskie. Proszę powiedzieć jak wygląda praca eksperta ?
W.W. Moja praca związana jest ze wskazaniem autentyczności waloru filatelistycznego. Posiadam dostęp do materiału porównawczego, czyli wszystkich znaczków polskich, arkuszy, błędów i usterek. Jeżeli dany walor poddany ekspertyzie wykazuje kilka cech dodatnich, które stwierdzają jego autentyczność, wtedy gwarantuję taki znaczek poprzez przystawienie pieczątki, jeżeli ktoś sobie życzy wystawiam także atest z fotografią znaczka, który jest przymocowany do druku atestu, odciśnięta jest także sucha pieczęć i opisane są wszystkie cechy tego znaczka.
T.K. Czy obecnie mamy dużo fałszerstw znaczków ?
W.W. Jest bardzo wiele, ponieważ bardzo się rozwinęła technika małej poligrafii. Są drukarki o bardzo dobrej rozdzielczości i jakości. Dodam tutaj także, że jestem biegłym sądowym i bardzo wiele spraw mam związanych z fałszerstwami znaczków. Sprawy te polegają na tym, że ludzie drukują sobie znaczek i przylepiają na kopertę, uważają to za dobry żart, a jak się uda to będzie fajnie. Otóż Poczta Polska, sprawdza znaczki na przesyłkach specjalnymi urządzeniami stwierdzającymi pewne właściwe ich cechy, które posiadają tylko oryginalne znaczki. Po wykryciu fałszerstwa, Poczta kieruje sprawę na Policję, gdzie zostają podane dane adresata i odbiorcy, oraz informację o fałszerstwie, następnie Policja zleca mi wykonanie ekspertyzy znaczka, w jaki sposób fałszerstwo zostało wykonane, a następnie sprawa zostaje skierowana do sądu.
T.K. Jakie najczęściej znaczki ludzie fałszują ?
W.W. Ostatnio było dużo sfałszowanych znaczków, jednym z przykładów jest znaczek o nominale 1,25 zł z Neptunem gdańskim, z Kopernikiem, mówię tutaj o znaczkach obiegowych częstych w użyciu. Z serii Dworków, szczególnie ten z dużym nominałem o wartości 3 zł.
T.K. Jeżeli chodzi o filatelistów i ten rynek, jakie tam najczęściej zdarzają się fałszerstwa ?
W.W. Najczęściej można się spotkać z fałszowaniem barw, polegającemu na odbarwieniu danego waloru, i wmawia się kupującemu, że są to autentyczne usterki druku. Bardzo dużo tego typu historii jest na allegro. Powinno się bardzo uważać na zakupy w takich witrynach, szczególnie, jeżeli nie posiadają one atestu. Wystawcy w swojej ofercie zapewniają klienta o tym, że widział to ekspert a rzeczywistość jest zupełnie inna, przez monitor komputera wiele nie widać i dopiero po otrzymaniu przesyłki dowiadujemy się, co tak naprawdę dostaliśmy. Apropo fałszowanych znaczków. Można spotkać różne sfałszowane znaczki o niewielkiej wartości filatelistycznej, jak również i dużej. Znany koszaliński fałszerz, produkuje na przykład znaczki 10-koronówki i sprzedaje je za bardzo nieduże pieniądze na allegro. Komisja do spraw fałszerstw przy PZF wystosowała pismo do Allegro, o blokowanie takich aukcji, ale czy przyniesie to jakiś skutek niewiadomo, ponieważ dobrze wiemy, że firma ta utrzymuje się z ilości wystawionych aukcji.
T.K. Co by Pan polecił filatelistom, zbieraczom ? Gdzie najlepiej kupować polskie znaczki ?
W.W. Najlepiej w sklepach filatelistycznych. Zawsze przecież można pójść i reklamować to, co się kupiło, a przez internet to ciężka sprawa.
T.K. Rozumiem, ale dobrze wiemy, że sklepy filatelistyczne sprzedają znaczki w cenach katalogowych a obecnie na rodzimym rynku panuje tendencja do kupna walorów za 60-80% wartości katalogowej.
W.W. Myślę, że głównie tutaj chodzi o giełdy filatelistyczne, zgadzam się panuje taka tendencja, ale i na takich giełdach można się umówić z potencjalnym sprzedawcą i żądać od niego jakiś gwarancji. Znaczki do 100 zł, można sobie kupić, ale za znaczek, który kosztuje 300, 500, 1000 zł, należy żądać gwarancji eksperta. Mówimy tutaj już o wytrawnym zbieractwie. Trzeba uważać w filatelistyce tematycznej na wszystkie pseudopoczty, a więc wydania znaczków nieistniejących państw, szczególnie poradzieckie. Mamy też wydania znaczków państw, które istnieją, ale nie są ich emitentami. Trzeba uważać na wszelakie nowości, najlepiej każdy walor wpierw sprawdzić w danym katalogu.
T.K. Wracając do Polskiego Związku Filatelistów, Klubu Marynistów. Jaka jest przed nami przyszłość w dobie internetu maili, wypierania znaczka przez inne techniki ułatwiające korespondencje ?
W.W. Powiem na własnym przykładzie. Będąc małym chłopcem, gdy dostawałem znaczek z innego kraju, odnajdywałem to państwo w atlasie geograficznym, gdy udało mi się odczytać stempel, z jakiego miasta on pochodził, szukałem tego miasta w tym państwie. Nie było możliwości wyjazdu do tych państw, zobaczenia tego, co mają do zaoferowania. Znaczek pełnił, więc funkcję poznawczą i informacyjną. Lata ostatniego, dziesięciolecia ułatwiły nam komunikacje ze światem, młodzi ludzie mogą spokojnie wyjeżdżać do obcych państw. Nie muszą już patrzeć w znaczki. Są też inne zainteresowania. Komputer pochłonął całą przyjemność kolekcjonowania. Tam znajduje się dużo więcej rzeczy, gry komputerowe, internet. Młodzi ludzie dziś mówią: "jeżeli ja mam dać 20 zł na znaczek to ja wolę sobie kupić 3 piwa". Bardzo też istotną sprawą jest zubożenie społeczeństwa. Mamy wszystko, jednak nie mamy środków, aby nabyć to wszystko. Wystarczy podać przykład ludzi przychodzących do koła odebrać abonament filatelistyczny. Jeżeli widzą cenę np. 40 zł. za kwartał, to tylko można usłyszeć narzekania ile to pieniędzy trzeba za to zapłacić, nie ma, co się dziwić tym ludziom, którzy mają po 600-700 zł emerytury czy renty. To też doprowadza do odchodzenia z filatelistyki.
T.K. Większość ludzi w PZF to ludzie starsi, jak związek działa, aby wciągnąć młodych ludzi w filatelistykę i aby ta dziedzina nie wymarła w Polsce ?
W.W. Związek dużą część swojego budżetu, przeznacza na młodych ludzi. Organizowane są różne wystawy na szczeblach okręgów, maratony z finałem ogólnopolskim, na których bywam jako ekspert. Bardzo dużo młodych ludzi interesuje się dziedziną filatelistyczną budują zbiory tematyczne. Nikt jednak nie może zapewnić, że z tych młodych ludzi będą w przyszłości filateliści. Dopóki są opiekunowie, którzy dbają o tych młodych ludzi wszystko wygląda dobrze, jednak po wyjściu ze szkoły drogi życia prowadzą każdego gdzie indziej, toteż niewielu z nich zostaje prawdziwymi filatelistami. Trudno kogoś zmusić do zbierania. Osoba musi chcieć, złapać to coś.
T.K. Chciałbym Panu bardzo podziękować za rozmowę, podzielenie się swoimi uwagami, spostrzeżeniami i informacjami.
W.W. Proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie.
|
|
|
|
|
|
|
|
Tomasz Kowalik
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|