|
|
Dziś chciałbym poświęcić parę słów listowi. Ale nie byle jakiemu listowi - a mianowicie listowi-legendzie, ofrankowanemu parą sławnych znaczków pierwszego wydania Mauritiusu z 1847 r., który zajmuje chlubną, pierwszą pozycję na liście najdroższych walorów filatelistycznych świata (rys.).

Jedyny znany list ofrankowany obydwoma znaczkami pierwszego wydania Mauritiusu "Post Office" z 1847 r.
Pierwsze znaczki Mauritiusu, sławne "Post Office", znalazły sie w sprzedaży 20 i 21 września 1847 r. w urzędzie pocztowym w Port Louis (stolica ówczesnej kolonii brytyjskiej, a obecnie niepodległego panstwa Mauritius). Projektantem, rytownikiem i drukarzem w jednej osobie, odpowiedzialnym za wyprodukowanie znaczków był miejscowy zegarmistrz i jubiler Joseph Barnard. Znaczki drukowane były na prostej, ręcznej prasie drukarskiej z miedzianej płyty zawierającej po jednym rycie każdej wartości (1 pens i 2 pensy). Znaczki prawdopodobnie były odbijane pojedynczo na małych kawałkach papieru - najpierw jednopensówka (w kolorze pomaranczowym), a następnie dwupensówka w barwie niebieskiej. Oba znaczki wydrukowano w nakładzie po 500 sztuk. Wg popularnej anegdoty - druk znaczków przygotowywano w pośpiechu, aby żona gubernatora wyspy, lady Gomm, mogła nakleić je na koperty z zaproszeniami na organizowany przez nią wielki bal kostiumowy. Być może to było przyczyną, że projektant popełnił poważną gafę - zamiast napisu "Post paid" (czyli opłata pocztowa uiszczona) umieszczając na znaczkach napis "Post Office" (urząd pocztowy). Stąd wydanie to jest w środowisku filatelistów powszechnie znane właśnie pod nazwą "Post Office".
Współcześnie zachowało się 26 znaczków z tego wydania - 14 sztuk pomarańczowej jednopensówki (w tym 2 czyste, 5 kasowanych i 7 na listach) oraz 12 sztuk niebieskiej dwupensówki, z czego 4 niekasowane, 5 kasowanych, 1 na wycinku oraz 2 na listach. Prawdziwymi "rara avis" są listy ofrankowane 2 znaczkami - znamy takie 2, jeden z 2 znaczkami jednopensowymi oraz drugi - będący bohaterem tego artykułu - ofrankowany obydwoma znaczkami - jedno- i dwupensowym.
List o którym mowa wysłany został z Mauritiusu w dniu 4 października 1847 r. Adresatami byli kupcy winni z Bordeaux (Francja) - Messieurs Ducan i Lurguie. Do Francji (drogą morską poprzez Anglię) list dotarł 26 grudnia (o czym świadczy datownik z Boulogne), a następnie via Paryż po kolejnych dwóch dniach list znalazł się w Bordeaux (co możemy wyczytać z datownika odbiorczego).
Odkrycia tego listu dokonał pewien uczeń. Jak wieść niesie - chłopak ten zafascynowany lekturą artykułu o znaczkach "Post Office", jaki w czasopiśmie Le Philateliste Francaise zamieścił dziennikarz i filatelista francuski Theophile Lemaire, podczas przeszukiwania korespondencji firmy należącej do pierwszego męża jego matki - znalazł dwa listy - jeden ze znaczkiem dwupensowym, oraz drugi - właśnie ten, o którym tu mowa. Miało to miejsce w roku 1902. Rok później chłopak odsprzedaje list właśnie Lemaire'owi za 1600 funtów. Od Lemaire'a odkupuje go Brunet de l'Argentiere (za 1800 funtów). W 1917 r. (wg innych żródeł w 1921 r.) kolekcję de l'Argentiera odkupuje sławny amerykański zbieracz, bogaty przemysłowiec Alfred Lichtenstein. Wśród kolejnych właścicieli listu są prawdziwe kolekcjonerskie sławy: Arthur Hind, Maurice Burrus, a w 1971 r. list nabywa słynny Japończyk Hiroyuki Kanai, płacąc za niego 120 milionów jenów. List ten staje się ozdobą jego kolekcji Mauritiusu - uważanej za najwspanialszą w dziejach kolekcję znaczków tego kraju. Jej właściciel, zdobywszy wszystkie możliwe nagrody na światowych wystawach - pod koniec lat 80-tych XX w. odsprzedaje ją. Kolekcja trafia w ręce anonimowego właściciela, który wystawia ją na aukcję w znanej firmie David Feldman SA z Zurichu. Kolekcja trafia "pod młotek" 3 listopada 1993 r.
Przebieg licytacji owego listu pozwole sobie zacytować za obecnym na sali Wolfgangiem Jakubkiem (relacja zamieszczona w "Deutsche Briefmarken Zeitung", tłumaczenie E. Dyczek w miesięczniku "Filatelistyka" nr 1(46) z 1994 r.):
Kamienne skupienie, dramatyczne napięcie, przepastna cisza pogrążyła wszystkich, gdy David Feldman wywołał lot nr 155 i rozpoczął licytację z sumą wywoławczą 3.400.000. Bez wahania następują z sali propozycje podnoszące tę kwotę o całe 100.000. W krótkim czasie lot osiąga 4,4 miliona franków. Każde następne sto tysięcy szarpie nerwy - na czym to się skończy? Żadnego odgłosu na sali aukcyjnej poza głosem aukcjonera: cztery miliony pięćset tysiecy! - i sześćset tysięcy! - siedemset - osiemset - dziewięćset - pięć milionów!.
Nabywcą zostaje kobieta, reprezentująca anonimowego klienta - wiadomo jedynie, że mieszka on w Singapurze i zbiera pierwsze, klasyczne wydania na listach.
Aukcja Davida Feldmana z 3 listopada 1993 r. przez wielu została okrzyknięta aukcją stulecia. 5.000.000 franków szwajcarskich (tj. ponad 3,5 miliona dolarów po ówczesnym kursie) po dziś dzień pozostaje najwyższą kwotą zapłaconą za walor filatelistyczny! Czy kiedyś zostanie przebita? Niewykluczone, że przy następnej licytacji tego samego waloru.
Opracowano na podstawie:
M. Miszczak "Mauritiusy - legenda światowej filatelistyki"; Filatelistyka 1(46)1994 r.;
W. Jakubek "Miliony za legendę", Filatelistyka 1(46)1994 r.;
www.helenmorgan.net
www.stampsmauritius.com
www.encyclopedia.mu
Z okazji przypadającego 9 października Dnia Filatelisty chciałbym życzyć wszystkim Kolegom Filatelistom dużo zdrowia, pomyślności oraz wytrwałości i sukcesów w naszym wspólnym hobby.
|
|
|