|
|
Do amerykańskiego tygodnika dla filatelistów Linn's Stamp News zgłosił się niedawno John Specht,
który co prawda nie jest filatelistą, ale ma sokoli wzrok i odkrył coś interesującego.
Niespełna rok temu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, John kupował znaczki na kartki świąteczne w urzędzie pocztowym
w Oak Creek. Zauważył wtedy, że na zakupionych 20 sztukach znaczków ilustrujących płatki śniegu, brakuje kolorów.
Szczęśliwy znalazca przezornie nie użył tychże znaczków, skontaktował się natomiast z redaktorami tygodnika Linn's.
Ci opublikowali artykuł o znalezisku na pierwszej stronie, zadając pytanie czy tam brakuje kolorów
(co by oznaczało, że jest to błąd drukarski), czy tylko natężenie kolorów jest nieodpowiednio niższe (co by oznaczało,
że jest to tylko odmiana). Pytanie wydaje się być zasadnicze, ponieważ błędy drukarskie najczęściej warte są więcej niż odmiany kolorów.
Specht jest 48 letnim menadżerem magazynu, który kolekcjonuje pamiątki sportowe. Zainteresowany jest głównie tym, za ile i gdzie
może spieniężyć swoje wspaniałe znalezisko. Zapytany co myśli o wartości swoich znaczków powiedział:
"Nie znam się na znaczkach, ale jeśli tak poważne pismo drukuje artykuł na pierwszej stronie, to coś to znaczy".
Redaktor tygodnia Michael Schreiber twierdzi, że znalezisko jest raczej odmianą niż błędem drukarskim, ponieważ
jego zdaniem widać ślady kolorowego atramentu. Zdania na ten temat są jednak mocno podzielone, a sam właściciel mówi,
że nie ma tam innych śladów innych kolorów, poza jednym spośród czterech odmiennych znaczków. Na znaczkach brakuje
(lub prawie brakuje) kolorów niebieskiego, zielonego i czerwonego, znaczki wydają się być czarno biale i jakby oddalone.
Schreiber i Specht planują rozwikłać tę zagadkę i oddać znaczki do ekspertyzy Amerykańskiego Związku Filatelistów
(ang. American Philatelic Society). Obaj panowie bardzo różnią się w szacunkowej ocenie wartości znaleziska.
Schreiber twierdzi, że jeśli jest to odmiana, to każdy z 4 znaczków wart jest 50$, jeśli błąd drukarski, to około 500$.
Specht natomiast wolałby usłyszeć takie sumy jak 5 i 50 tysięcy $. Rozstrzygnięcia jak na razie nie ma, a w tym czasie
amatorzy filatelistyki w całym kraju szukają podobnych błędów w swoich kolekcjach, na poczcie, na korespondecji.
Najdroższym i najbardziej znanym amerykańskim błędem drukarskim jest słynny "Inverted Jenny",
znaczek z 1918 przedstawiający odwrócony o 180 stopni samolot. Obecnie na rynku te słynne odwrotki osiągają
ceny od 100 do 500 tysięcy $.
|
|
|